Koszt emocjonalny autentyczności. Co dzieje się w głowie terapeuty po ciężkiej sesji?
- Sebastian Urbańczyk

- 17 cze
- 2 minut(y) czytania

Większość pacjentów trafiających na terapię uzależnień lub syndromu DDA/DDD postrzega proces terapeutyczny jako relację jednostronną: pacjent wnosi ból, a terapeuta dostarcza narzędzi i rozwiązań. Rzadko jednak mówi się o tym, co w psychologii klinicznej nazywamy kosztem rezonansu emocjonalnego i jak głęboki wpływ na strukturę psychiczną specjalisty ma praca z traumą.
Kiedy po trudnej sesji terapeuta potrzebuje kilkunastu minut absolutnej ciszy, nie jest to moment lenistwa – to konieczny proces neurobiologicznej regulacji.
Neurobiologia empatii i wtórny stres traumatyczny
Zjawisko, o którym mowa, jest twardo udokumentowane w literaturze naukowej. W psychoterapii kluczową rolę odgrywa tzw. przeciwprzeniesienie (ang. countertransference) oraz aktywacja układu neuronów zwierciadlanych. Kiedy słuchamy o skrajnych doświadczeniach pacjenta, nasz mózg na poziomie mikrosygnałów odtwarza stany emocjonalne rozmówcy.
Badania nad stresem zawodowym u terapeutów (m.in. Charles Figley, pionier badań nad traumą) wprowadziły do nauki pojęcie Wtórnego Stresu Traumatycznego (ang. Secondary Traumatic Stress – STS) oraz Zmęczenia Współczuciem (ang. Compassion Fatigue).
Oto co mówią fakty:
Objawy jak przy PTSD: Terapeuci pracujący z osobami głęboko straumatyzowanymi (a takimi są osoby z rodzin dysfunkcyjnych) mogą doświadczać symptomów zbliżonych do PTSD – w tym natrętnych myśli o historiach pacjentów, chronicznego napięcia mięśniowego czy problemów ze snem.
Cena przymierza terapeutycznego: Badania wykazują, że im silniejsze i bardziej autentyczne jest tzw. przymierze terapeutyczne (czyli więź i zaufanie między pacjentem a terapeutą), tym większe jest ryzyko wystąpienia STS u klinicysty.
Dlaczego profesjonalna superwizja to absolutny fundament?
Praca z nałogiem to wejście w obszar potężnego chaosu i destrukcji. Aby terapeuta mógł skutecznie pomagać i nie stać się kolejną ofiarą systemu dysfunkcyjnego, nauka narzuca bezwzględny obowiązek korzystania z superwizji.
Superwizja to proces, w którym terapeuta konsultuje swoją pracę z innym, starszym stopniem specjalistą. Pozwala to na:
Oddzielenie własnych emocji od procesów pacjenta.
Wychwycenie momentów, w których historia klienta uderza w prywatne, nieprzepracowane wątki terapeuty.
Utrzymanie czystej, chłodnej perspektywy merytorycznej przy jednoczesnym zachowaniu ludzkiej empatii.
Co to oznacza dla Ciebie jako pacjenta?
Dlaczego w Mind Shield kładziemy tak ogromny nacisk na autentyczność i merytorykę? Ponieważ bezpieczna terapia to taka, w której specjalista jest świadomy swoich własnych procesów. Kiedy przychodzisz do gabinetu, masz prawo wiedzieć, że naprzeciwko Ciebie siedzi człowiek z krwi i kości, który rezonuje z Twoim bólem, ale jednocześnie posiada twarde mechanizmy naukowe, by z tego rezonansu wyciągnąć dla Ciebie konkretne, uzdrawiające wnioski.
Jeśli szukasz przestrzeni opartej na głębokim, profesjonalnym zrozumieniu i rzetelnej wiedzy medyczno-psychologicznej, przestań odkładać siebie na później.
Pozdrawiam, Sebastian Urbańczyk, Mind Shield




Komentarze