Alcohol Intelligence. Dlaczego Twoje „pijackie alter ego” to największe kłamstwo Twojego nałogu?
- Sebastian Urbańczyk

- 29 cze
- 2 minut(y) czytania
Żyjemy w czasach, w których zachwycamy się sztuczną inteligencją. Ale dzisiaj chcę porozmawiać o zupełnie innym rodzaju „inteligencji”, którą regularnie diagnozuję u ambitnych facetów w moim gabinecie. Chcę porozmawiać o AI nałogu – czyli Alcohol Intelligence.
Prawie każdy uzależniony lub wysokofunkcjonalny alkoholik (bardzo często z bagażem DDA/DDD) posługuje się genialnie dopracowanym mechanizmem obronnym: rozszczepieniem własnej tożsamości.
Wygląda to tak: facet tworzy w swojej głowie dwa alternatywne programy. Pierwszy to „Ja na trzeźwo” – porządny gość, biznesmen, ojciec, mąż, który dowozi wyniki i jest wzorem cnót. Drugi program to „Ja po alkoholu” – nieobliczalny potwór, który rano budzi się w zarzyganej pościeli, z czystym kontem, zniszczonym telefonem i pofragmentowaną relacją z kobietą. I ten „porządny gość” rano łapie się za głowę i mówi: „To nie byłem ja. To ten drugi. Ja tego nie chciałem”.
Musimy to rozwalić raz a dobrze, bez ugrzecznionego bełkotu. To jest bzdura.
Neurobiologia Alcohol Intelligence: Co naprawdę dzieje się w Twoim procesorze?
Kiedy wlewasz w siebie etanol, w Twoim układzie nerwowym nie dochodzi do żadnego mistycznego opętania ani wgrania „obcego oprogramowania”. Dzieje się czysta, brutalna biologia:
Blackout kory przedczołowej: Alkohol w pierwszej kolejności paraliżuje receptorowo struktury odpowiedzialne za logikę, przewidywanie konsekwencji, moralność i społeczne hamulce. Twój wewnętrzny cenzor i strażnik po prostu idą spać.
Uwolnienie prymitywnego skryptu (Układ limbiczny): Kiedy kora przedczołowa przestaje działać, pełną kontrolę nad Twoim zachowaniem przejmuje układ limbiczny – jądro migdałowate i gadzi mózg. To tam tłumisz na co dzień całą swoją wściekłość, frustrację, lęki, kompleksy czy urazy z dzieciństwa (witajcie programy DDD/DDA).
Fasadowe alibi: Twoje Alcohol Intelligence to nic innego jak Twoje własne, nieprzetworzone, brudne emocje, z których alkohol zdjął kagańiec. Twierdzenie, że „to nie ja”, to desperacka próba uratowania urojonego ego przed poczuciem winy i totalnym moralnym bankructwem.
Twardy reset systemu: Weź odpowiedzialność za całe oprogramowanie
Dopóki będziesz traktował swoje pijackie wybryki jako działanie „zewnętrznej siły”, dopóty Twój system obronny będzie rósł w siłę. Nie ma czegoś takiego jak bezradny świadek we własnym ciele. Jeśli Twoje usta rzucały
obelgi w stronę Twojej kobiety, a Twoje ręce niszczyły mienie – to byłeś Ty. Ty podjąłeś decyzję o kupieniu butelki i Ty wlałeś ten syf do gardła.
Prawdziwa męska autonomia i odporność psychiczna zaczynają się w momencie, kiedy stajesz w prawdzie i mówisz: „To jest mój produkt. To pijackie bydło to część mnie, nad którą straciłem kontrolę. I to ja muszę to naprawić”.
Jeśli masz dość tego wiecznego rozkroku, jeśli nienawidzisz poranków, w których musisz sprawdzać telefon ze strachem w oczach, co wczoraj nawywijało Twoje Alcohol Intelligence – czas wyłączyć ten teatrzyk. Sam z tego nie wyjdziesz, bo Twój system iluzji i zaprzeczeń jest zbyt sprytny.
[Zarezerwuj poufną konsultację wstępną w Mind Shield] – wejdziemy głęboko w mechanizmy, które odpalają Twój nałogowy procesor, zdemontujemy te fałszywe alibi i krok po kroku wgramy oprogramowanie oparte na twardej, czystej autonomii. Bez ściemy.
Sebastian Urbanczyk.





Komentarze